(1) 750 km.

(2) rodzaj talarka.

(3) Dotąd jeszcze zachowało się w górach prastare znakowanie na drzewie i obliczenia tak sporządzane, by zainteresowani mogli się w razie potrzeby kontrolować wzajemnie. Podobne im karby i wręby znane były w starożytności słowiańskiej. Jeśli gazda wynajmuje komuś połoninę na lato (tak zwany politok) i ma otrzymać w myśl umowy od dzierżawcy pewną ilość mleka lub bryndzy, w miarę odbioru należności obaj zacinają zgodnie na kłodzie lub deszczułce, którą rozcinają na dwie części i w razie obliczenia znów przykładają rozcięte części dla sprawdzenia stanu rozrachunków. Podobnie dzieje się przy wspólnych większych wypasach, gdzie jest zainteresowana większa ilość ludzi, oddających swe trzody na lato. Właściciel, dzierżawca połoniny, zwany deputatem, albo watah otwiera niejako rachunek osobno z każdym. Przed zmieszaniem trzód watah i każdy właściciel trzód, tak zwany miszjennyk, zacinają wspólnie na drewienku ilość owiec dojnych. Po nakarbowaniu rozcina się deszczułkę; większa część, zwana kłodą, zostaje u wataha, a mniejszą, zwaną rewaszem, zabiera miszjennyk. Po złożeniu obu części widoczny jest zawsze stan rachunków. Wewnątrz notują karbami ilość owiec jałowych. Same cyfry i karby, zmieniające się w różnych częściach kraju, na ogół przypominają cyfry rzymskie. Osobno zakarbowuje się miarę pierwszego udoju. Miszjennyk ma otrzymać szesnaście razy tyle bryndzy, ile zdojono mleka przy pierwszym udoju. W miarę odbioru bryndzy w ciągu lata zacina się ilość berbenic, a osobno mirtuki i mniejsze miary. Tak zakłada rachunek i tak się rozlicza watah z każdym miszjennykiem. Kłoda każdego ma inny znak na to, by ją łatwo można było rozpoznać i wyszukać w pęku deszczułek, związanych powrozem lub łykiem, który zostawia przy sobie watah. W dzisiejsze czasy już na niewielu połoninach używa się tych karbów rewaszowych.

(4) Gospodarować w chacie - domaryty.

(5) Marżyna lub marha - słowackie murha, węgierskie marha - bydło rogate.

(6) Z greckiego symbole, od pasterzy wołoskich.

(7) Hacąuets neueste politisch-geographische Reisen in den Jahren 1791-2-3 durch die Dacischen und Sarmatischen Nordkarpathen, Nurnberg 1794.

(8) Słoweńcy z Krainy i z Karyntii.

(9) O czym w drugim tomie Na wysokiej połoninie pt. Zwada.

(10) Mandatorzy - urzędnicy administracyjni, którzy cieszyli się długo złą sławą. Mowa o absolutyzmie i terrorze centralistycznym w Austrii, który w obawie buntów zakazał wszelkich obrzędów i zbiegowisk. Nawet duchowni musieli uznać kolędę za „pogaństwo”.

(11) Foc po rumuńsku znaczy ognisko.

(12) W języku litewskim względnie staropruskim.

(13) Nasuwa się przypuszczenie, że historycznym podkładem jest osobistość watażka o nazwisku Pinta lub Pyntia, znanego z aktów i tradycyj zarówno huculskiej, siedmiogrodzkiej jak i mołdawskiej. Miał on pochodzić z krainy Oas, na południe od komitatu Maramorosz.

(14) „Czarne Xięgi seu acta kryminalne” Sekwestru w Stanisławowie od r. 1757 do czasów austriackich lat osiemdziesiątych do wybuchu II wojny światowej w Muzeum Pokuckim w Stanisławowie. W Ossolineum były dawniejsze akta Sekwestru złożone tam przez A. Bielowskiego.

(15) Banya oznacza po węgiersku kopalnię. Podania mają na myśli tzw. Wielką Banię czyli Nagy Banya, a może pomieszały także z tym zamek Batorych w miejscowości Neir Bator, w którego pobliżu były niegdyś liczne kopalnie. Kilka szczegółów tej opowieści zawdzięczam także wspomnianym już opowiadaniom zebranym przez Petra Szekieryka-Donykowa. Opowiadanie o rodzinie Batorych jest oczywiście anachronizmem.

(16) Petro Szekieryk-Donykiw, autor niezliczonych a bezcennych wprost zapisek, umieszczanych w ukraińskich zbiorach etnograficznych. Niestety wartości literackiej ich nie doceniono. Był także autorem uroczej, jedynej w swoim rodzaju książki w narzeczu huculskim pt. Dido Iwanczyk z zakresu magii huculskiej. Autor przepadł bez wieści podczas ostatniej wojny, a rękopisu zdaje się nie odnaleziono.

(17) Obie książki pod takimi tytułami napisane przez poprzednika Baal-Szem-Towa rabi Joel Baal-Szem i wydane w roku 1710.

(18) Potężne i tęczowe.

(19) Tak tłumaczą pisane po polsku akta sądowe z XVIII w. ówczesny termin prawny homines laboriosi.

(20) szczyt - tarcza.

(21) W całej Wierchowinie jest wiele skał, do których przywiązane jest podanie o Popadli Eudokii (Odokii). Najbardziej może znana pod tą nazwą „Popadia” jest skała niedaleko źródeł Czeremoszu.

Pierwotne i właściwe nazwanie wyżej wymienionego grzbietu jest Baba Łuduwa, co znaczyć może z wołoska: bezkształtna, nieforemna, pałuba. - Por. także huculskie słowo „załuda”, oznacza coś nieruchawego, gnuśnego.

(22) Jednak w czasie większych powodzi woda sięga wysoko pod skały i droga pogrąża się w falach Czeremoszu. Natenczas ów stary górny płaj stanowi jedyne połączenie z Kutami. Jeszcze i dziś każda wielka powódź sprawia, że cały trakt ten jak gdyby przestaje istnieć na szereg lat.

(23) W pierwszym tomie swego dzieła Hacquet, str. 176, (Neueste Politisch-Geographische Reisen. - Nurnberg 1794) wspomina, że niektórzy Pokucianie sprzedawali bydło i konie do stadnin rządowych tak, że mieli w owym czasie 20 do 30 tysięcy guldenów majątku, „a poza wódką nic nie używają”.

(24) W rzeczywistości słowo baszta oznacza bardzo stare drzewo, „pradrzewo”.

(25) Leljo - tatuś. Stare słowo, jeszcze i teraz w niektórych zakątkach górskich w tym znaczeniu używane.

(26) Nazwy rzeczek i potoków, wpływających do Czeremoszu w górnym biegu.

(27) Zgodnie z huculskim i staropolskim brzmieniem pisano czemięrzyca - a nie ciemierzyca i nie przez ż.

(28) Masowa ucieczka z wojska, samobójstwa, wypadki śmierci z powodu nostalgii i suchot przybierały w czasie służby wojskowej tak wielkie rozmiary, że rząd austriacki później czuł się zmuszony zaprzestać na czas jakiś poborów rekruta na Wierchowinie (por. Ludwik Grzymała Jabłonowski Złote czasy i wywczasy. Także K. W. Wójcicki - Nadprucie, artykuł w „Kwartalniku Naukowym”, Kraków 1835, i Stare gawędy i obrazy, Warszawa 1840. Porównaj także Wincenty Polłnocny Wschód Europy).

(29) W roku 1742.

(30) O którym wspomina Jabłonowski w swych pamiętnikach.

(31) Petro Szekeryk-Donykiw.

(32) Pierwszy patent amnestyjny, o którym wspomina Hacquet, został wydany w latach dziewięćdziesiątych XVIII stulecia.

(33) Znany patent cesarski do duchowieństwa był wydany 15 czerwca 1805 r. (por. Cełewycz, Opryszki, str. 283).

źniejszą odezwę wydał urząd cyrkularny w Stanisławowie dnia 26 lipca 1827, do duchowieństwa i do zarządów dóbr państwowych.

Dawniejsze wątki o rozszerzaniu się buntów spajają się z nowszymi wspomnieniami z czasów „Wiosny narodów” (por. rozprawkę Iwana Franki, Łukien Kobyłycia, Zapyski Nauk. Tow. im. Szewczenki 1902, Knyha V).

(34) „Korzeń błotnicy” - może calla palustris, trująca, a rzekomo po wysuszeniu i tylko w wysuszonym stanie jadalna (por. Hacquet, t. III, s. 39).

(35) Dawny sposób liczenia trójkowy.

(36) Według relacji zapisanej przez Petra Szekeryka-Donykiwa o Bahanie.

(37) Arabskim. 


SPIS TREŚCI